Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, wtedy nie będą zbierane żadne informacje.

Blog dla rodziców PHEżyj to sam

Iza Gontarek

Samodzielność

Niedługo w naszym życiu pojawi się kolejny członek rodziny. Rewolucja obejmie nie tylko nas, ale również, a może przede wszystkim Kubę. Byliśmy dotychczas we trójkę i miał nas rodziców tylko dla siebie. Choć wydaje mi się, że nie wychowywaliśmy go na jedynaka, to mam lekkie obawy jak zareaguje na pojawienie się brata. Emocjonalnie jesteśmy z Kubą bardzo związani, w szczególności ja. Spędziliśmy razem 2,5 roku dzień w dzień. Nie da się tego opisać.

Od dłuższego czasu przygotowujemy go na przyjście brata. Tłumaczymy, że maluszek będzie bardziej absorbujący i trzeba mu poświęcić więcej czasu. Dlatego staram się aby nasz czterolatek małymi krokami stawał się bardziej samodzielny. Od jakiegoś czasu angażuję go w domowe czynności takie jak na przykład nakrywanie do stołu. Uwielbia to robić. Oczywiście zajmuje mu to sporo czasu, bo przecież sztućce można przenosić za pomocą magnesu... ale liczą się chęci!

Drugi temat to poranne wstawanie i ubieranie. Kiedy pracowałam, robiłam to za niego tłumacząc się brakiem czasu. Tata jednak w porę zareagował i stwierdził, że nie możemy we wszystkim go wyręczać. Miał rację. Przestałam „pomagać” w porannym ubiorze. Efekt? Po tygodniu sam zaczął się ubierać.

W przyszłości chcemy aby chłopaki byli razem w pokoju. Oczywiście o ile młodszy nie będzie przeszkadzał starszemu i odwrotnie. Z uwagi na fakt, że mam już syndrom wicia gniazda, zrobiłam miejsce w szafie Kuby na rzeczy brata. Zrobiłam to zakładając, że młody w przyszłym roku będzie miał pięć lat i wypadałoby aby sam sobie przygotowywał ubrania do przedszkola. Przełożyłam wszystkie jego rzeczy na niższe półki i wspólnie wieczorem przygotowujemy ubranie na następny dzień. Na początku stawał przed szafą zastanawiając się, czego tak naprawdę potrzebuje. Wyciągał po kolei swoje rzeczy, układając je na oparciu krzesełka. Na szczęście wybiera pierwsze z brzegu ubrania, także nie martwię się, że będzie podwójna robota z ponownym układaniem. Samodzielne ubieranie się przypadło mu do gustu.

Życie czasem zmusza nas do pośpiechu, a wtedy skracamy czas poświęcony na wejście w samodzielność naszych pociech. Warto zatem posłuchać opinii i spostrzeżeń kogoś stojącego z boku. Trzeba po prostu wcześniej wstać aby dziecko mogło się dobrze wybudzić i samo coś zrobić. Nasz syn wpadł już w pewnego rodzaju rutynę, a nad ranem, kiedy każdy z nas się spieszy, jest to naprawdę ważne. Dobra organizacja to podstawa. Czy również Wasze pociechy są już w niektórych czynnościach domowych samodzielne?