Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, wtedy nie będą zbierane żadne informacje.

Blog dla rodziców PHEżyj to sam

Iza Gontarek

Stomatolog

Jako matka chcę nauczyć swoje dziecko umiejętności dbania o siebie i swoje zdrowie. Jest jeszcze zbyt młody, by uczyć go liczenia fenyloalaniany czy białka, ale po malutku wchodzimy w świat matematyki. Przyznam szczerze, że moją intencją jest, aby Kuba jak najszybciej się w tym temacie usamodzielnił. Drugim priorytetem są zęby. Muszą być czyste! To znaczy chciałabym aby o nie dbał. To nie jest tak, że mam hopla na tym punkcie, ale lekarz podkreślał, że w preparatach pozbawionych fenyloalaniany jest bardzo dużo cukru. Sprawdziłam, w naszym przykładowo jest 24g cukru w 100g preparatu! Dużo!

Pierwsza wizyta u stomatologa, kiedy Kuba otworzył buzię miała miejsce gdy miał niespełna 2 lata. Wtedy okazało się, że wszystkie zęby są zdrowe. Wcześniej zabieraliśmy syna przy okazji naszych wizyt aby oswajał się z dźwiękiem, narzędziami czy też samym gabinetem i stomatologiem.

Aktualnie jesteśmy na etapie, że to Kuba sam dopomina się o umycie zębów. Jest świadomy, że jak nie umyje to będą brudne, a co za tym idzie…bakterie, próchnica i dziury. Zresztą ostatnio nas zaskoczył, kiedy siedział na fotelu u stomatologa, a Pani bardzo szczegółowo opowiadała mu o funkcjach poszczególnych narzędzi. Kiedy skończyła, młody skwitował ze stoickim spokojem, że on o tym wszystkim już wie, bo oglądał „Było sobie życie”! Mina dentystki bezcenna! Sama też nie spodziewałam się takiej odpowiedzi, gdyż nie rozmawialiśmy zbytnio o tym co się będzie działo w gabinecie. Poszliśmy tam z zamiarem przypomnienia sobie, po co chodzi się do dentysty.

W czasie wizyty okazało się, że Kuba ma dwie małe dziurki. Wprost zapytałam, czy chce abyśmy teraz ją zrobili czy może w następnym tygodniu. Bez zbędnego namysłu zażądał natychmiastowej interwencji i wybrał niebieskiego wypełnienia, bo to ulubiony kolor jego taty :) Gdy dentystka borowała, nawet nie mrugnął okiem, nie poruszył się. Nic! :D

Tydzień później dentysta usunął mu drugi ubytek. Tym razem na życzeniem małego pacjenta z zielonym wypełnieniem. Po wejściu od razu sam wskoczył na fotel i od otworzył buzię. Panie były w szoku na widok dziecka ochoczo wbiegającego na fotel dentystyczny. Na co dzień miewają z goła inne przypadki ;)

Obie wizyty odbyły się w poniedziałek. Teraz Kuba co tydzień pyta kiedy idziemy do stomatologa! :) Podobno w okresie zębów mlecznych, należy kontrolować je częściej. Starsza o dwa lata kuzynka Kuby na wieść o tym, że nie brał znieczulenia stwierdziła, że od dziś również go nie potrzebuje :D