PKU Connect

Maksymalny poziom naładowania pozytywną energią!

Dzielmy się pozytywną energią!

Rób małe rzeczy z wielką pasją!

Co podróżowanie zmieniło w moim codziennym życiu z PKU

Ustaw wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
aktualnosc_walizka_01

 

Jednym z głównych wakacyjnych tematów PKU corocznie są podróże. Nic dziwnego, gdyż za każdym razem, gdy wyjeżdżamy czy z dzieckiem, czy samodzielnie, jako dorosła osoba, towarzyszy nam temu, co najmniej, lekkie spięcie. Czy aby na pewno wszystko spakowałam? Czy będzie mi wystarczyło jedzenia niskobiałkowego, preparatu? Czy dam sobie radę?

Mimo, że od dziecka rodzice wysyłali mnie na kolonie (zarówno pku, jak i nie), to cały czas towarzyszy mi delikatny przedwyjazdowy stresik i nie ma w tym nic dziwnego. W te wakacje wybrałam się na wyjazd sama z grupą ludzi, których poznałam dopiero na miejscu. Także doszło jeszcze pytanie: czy ludzie mnie polubią, zaakceptują? Czy odnajdę się w grupie?

Zadając sobie pytanie, czego uczą nas podróże, głównie przychodzą nam do głowy słowa odpowiedzialność i samodzielność. Zdecydowanie dzięki wakacyjnym doświadczeniom nauczyłam się organizować sobie jedzenie, czy możliwość wypicia preparatu w najróżniejszych dziwnych miejscach (pociągi, autobusy, stacje benzynowe, restauracje). Dzięki temu w codziennym życiu nie mam najmniejszego problemu z wypiciem preparatu na uczelni, w szpitalu, czy w biegu między zajęciami. Nie mam też najmniejszych skrupułów by to robić na oczach znajomych, czy obcych mi osób.

Jest też jednak inny aspekt podróżowania, który zbudował mnie jako osobę. Wszelkie interakcje społeczne podczas każdego w zasadzie wyjazdu miały na mnie ogromny wpływ. Wiele tych rzeczy zauważyłam dopiero z wiekiem. Dzięki temu, że od małego miałam styczność z rówieśnikami, poznawałam nowych ludzi różnych kultur i warstw społecznych wyrobiła się we mnie pewna otwartość i tolerancja. Myślę, że otwartość jest bardzo ważną cechą u osób chorych, którą warto wypracować. Dzięki niej chętniej wprowadzamy zmiany w naszym życiu, jesteśmy skłonni doświadczać więcej, sięgać dalej i rozwijać się.

W pewnym wieku typowa jest dla człowieka naturalna ciekawość świata. Kiedy dziecko wykaże taką, warto to pociągnąć i zaszczepić chęć do poznawania i eksplorowania zainteresowań. Wydaje mi się, że z wiekiem dużo osób traci to zaciekawienie. Zastępuje ją monotonia życia codziennego, w czym nie ma nic złego, jest to naturalne i dość oczywiste. Podróżowanie i poznawanie nowych ludzi to zmienia. Zaszczepia w nas na nowo ciekawość świata, zachęca do rozwoju i daje po prostu radość. Człowiek który podróżuje nie po to, aby odhaczyć kolejne miejsca, a po to żeby poznać i zdobyć doświadczenie, szybko odnajduje w tym prawdziwy odpoczynek. Ten rok był dla mnie wyjątkowo ciężki na uczelni. Wiedziałam, że sen tu na nic się nie zda, że oglądanie seriali i „gnicie” (jak to moja Mama mawia) wcale mi nie pomoże tak naprawdę odpocząć. W tym roku poczułam, że muszę chociaż na chwilę zmienić otoczenie i muszę przyznać, że nie pamiętam kiedy ostatnio czułam się tak wypoczęta.

Bez względu na to czy jesteśmy małymi dziećmi, czy młodymi dorosłymi, szukamy akceptacji w otoczeniu. Ja zadawałam sobie wspomniane wyżej pytania przed moim wyjazdem i nie ukrywam, że faktycznie gdzieś mi to po głowie chodziło – jak wpasuję się w grupę. Fakt, że mogłam poznać nowych ludzi i zaprzyjaźnić się z nimi bardzo mnie podbudował i dał mi trochę pewności siebie. Czuję się zdecydowanie lepiej w swojej skórze. Myślę, że bez względu na to ile mamy lat, czym się nie zajmujemy i jakich nie mamy osiągnieć, każdy z nas potrzebuje czasami się trochę dowartościować nawet w taki bardzo prosty sposób – poznając nowych ludzi. A pewny siebie fenylak, to fenylak nie obawiający się o to jak inni będą go oceniać, to fenylak, który nie boi się mówić o diecie i któremu łatwiej jest ją trzymać. Podróżowanie i poznawanie nowych ludzi sprawia, że czujemy się wartościowymi ludźmi, akceptowanymi takimi jakimi jesteśmy.

Najważniejsze jednak czego mnie nauczyły między innymi podróże, to pokora. Rozmawiając z innymi czasami zaczynamy doceniać rzeczy, które braliśmy za pewnik, uczymy się być wdzięczni za to co mamy. Pokora w Fenyloketonurii jest ważna. To jest choroba, w której cały czas w pewien sposób walczymy ze sobą i z pokusami. Wymagamy dużo od innych, bo wiele wymagane jest od nas. Trzeba jednak pamiętać, że wszyscy jesteśmy ludźmi, a zatem każdemu z nas przytrafiają się gorsze dni lub trudniejsze osobiste sytuacje. I mimo, że to właśnie nieustająca walka z sobą stanowi jedną w większych trudności w prowadzeniu diety, pamiętajmy, że zawsze mogło być gorzej.

Podróżujcie, wyjeżdżajcie na kolonie, poznawajcie nowych ludzi. To fantastycznie kształtuje człowieka i sprawia tyle radości, jak mało co! :)

 

 

Dodaj komentarz

Tabela PHE

Sprawdź

Kalkulator PHE

Oblicz

Najczęściej zadawane
pytania

Sprawdź
loading