Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, wtedy nie będą zbierane żadne informacje.

Podaruj każdemu uśmiech

Karolina

Halloween! :)

Hej Kochani!  Jesień w pełni. Mamy już październik. Mam nadzieję, że żadna chandra Was nie dopadła. A nawet jeśli próbowała Was złamać, to jej się nie daliście. 

Dziś na tapetę bierzemy temat bardzo jesienny, bardzo październikowy i bardzo dyniowy. Mianowicie… Halloween!

No więc zacznijmy od początku. Halloween to święto wywodzące się z kultury amerykańskiej. Nawiązuje głównie do tematu śmierci. Polega na wspólnej zabawie, przebieraniu się, straszeniu się wzajemnie i po prostu wesołych wygłupach. Dzieci chodzą po domach w strojach wiedźm, różnych potworków, zombie, wypowiadają standardowe hasło „Trick or treat!”, w polskiej wersji „Cukierek albo psikus!”.  Aby nie zostać poddanym halloweenowym psikusom dzieci, trzeba ofiarować im słodycze.  A psikusy są różne. Dzieci chowają doniczki, rozsypują coś o konsystencji mąki przed domem. To wszystko zależy od dziecięcej fantazji, a ta jest naprawdę nieograniczona. 
Halloween to nie tylko święto dzieci. Młodzież i dorośli często spotykają się tego dnia, tj. 31 października, na różnych przyjęciach i imprezach.

Od kilku lat w Polsce coraz intensywniej dostrzegalne jest to święto. Dzieci, młodzież i dorośli z naszego kraju chętnie biorą udział w halloweenowych zabawach i imprezach. Od kilku lat na osiedlu na którym mieszkam, wieczorem 31 października, dzieci w ciekawych przebraniach chodzą grupkami, dzwonią do domów i proszą o słodycze. Robią psikusy, oj robią.  Kiedy kilka lat temu nie było nas w domu (wróciliśmy dopiero późnym wieczorem) zastaliśmy podjazd zasypany mąką.  Innym razem dziwnym trafem znikła nam spod domu miotła. Chyba przydała się jakiejś czarownicy. 

No a teraz z trochę innej strony… W naszym kraju jest bardzo wielu przeciwników Halloween. Co roku o tej porze, kiedy w sklepach pojawiają się świeczniki w kształcie dyń, talerzyki z pajęczynami, słomki z pająkami, zastanawiam się jaki problem ludzie z tym mają.
Uważam, że krytyka tego święta jest dość bezsensowna i bezcelowa. Jeśli ktoś nie ma ochoty na tę zabawę, po prostu nie bierze w niej udziału. I tyle. Tak powinno być. Co więcej, tak by było… w świecie idealnym. Ale że nie żyjemy w świecie idealnym, trzeba więc wielokrotnie wysłuchiwać tego jakie to Halloween jest złe.

Argumentów jest cała masa. Ale jest jeden główny, koronny. Polacy mają swoje święto – 1 listopada. „Nie żadne halołiny”.
Szczerze? Nie widzę związku. Pragnę zauważyć, że mówimy o dwóch różnych terminach, nie jednym. 31 października to nie 1 listopada. 
Fakt, obydwa dni nawiązują do tematu śmierci. Ale wychodzę z założenia, że nic złego się nie stanie, jeśli jednego dnia zapali się świeczkę w lampionie z dyni, obejrzy z przyjaciółmi jakiś horror, spędzi się przyjemnie czas, a następnego dnia pójdzie z rodziną na cmentarz, aby odwiedzić groby bliskich.
Nie rozumiem problemu w związku z Halloween i tego, że te lampiony z dyni czy cukierki, psikusy przeszkadzają niektórym osobom.
Nie krytykuję tej postawy! Po prostu jej całkowicie nie rozumiem.

Jestem absolwentką kulturoznawstwa. Moje studia bardzo rozwinęły moje zainteresowania dotyczące różnych kultur, ludzi, miejsc, rozwinęły również moją świadomość tego jak ludzie są różni i jak te różnice są piękne i wartościowe. Nie jesteśmy tacy sami, nie ma jednego schematu na życie. Ilu ludzi tyle opinii, ilu ludzi tyle sposobów na życie, na odpoczynek, na zabawę. Ta wielość jest dla mnie niezwykle fascynujące. A już w szczególności różnorodność kulturowa.

A Halloween w Polsce to jest właśnie różnorodność kulturowa i łączenie, przenikanie się tych kultur. Nie sądzę aby był sens w ciągłej walce i krytyce. Co więcej, myślę że jeszcze kilka lat i przestaniemy w Polsce słyszeć utyskiwanie na to, że to święto nie jest „nasze”. Kultury mają to do siebie, że przenikając się wzajemnie budzą bardzo wiele bardzo skrajnych emocji. Są one niezwykle intensywne, wywołują burzliwe dyskusje. Z czasem jednak emocje cichną, uspokajają się. A kultura bogaci się o nowe wpływy, nowe obrządki, nowe zwyczaje, zabawy czy święta. 

A co do argumentu odnośnie śmierci i tego, że my mamy swoje święto nawiązujące do śmierci – 1 listopada – a Halloween to tylko infantylna zabawa ze śmiercią w tle… Pragnę zwrócić uwagę wszystkich na sposób upamiętniania i czczenia śmierci w Meksyku. Wiecie jak tam wygląda Dzień Zmarłych? W miastach odbywa się wielka zabawa, ulicami przechodzi ogromna, głośna, kolorowa parada. Ludzie są poprzebierani w różne fantazyjne stroje, noszą maski. Upamiętniają śmierć bliskich z uśmiechem na twarzach i przepełnieni pozytywną energią. Należy tu zaznaczyć, że każda kultura jest inna. W jednej kulturze śmierć upamiętnia się w atmosferze smutku i zadumy, jak u nas, w innych jak np. w Meksyku, obchody takiego święta wiążą się z radością, zabawą i śmiechem.

Nie ma jednego wzoru kulturowego, nie ma jednego schematu zachowań i życia. Jest za to różnorodność kulturowa i możliwość poznawania jej, czerpania z niej tego co nam się podoba, jest dla nas dobre i ciekawe.
Jeśli obchodzenie Halloween komuś się nie podoba absolutnie nie ma przymusu by to święto obchodził. Najważniejsze jednak jest to, by nie krytykować innych ludzi, którzy być może odnajdują w nim coś miłego, interesującego i fajnego. 

A jak to jest u Was? Obchodzicie Halloween? Nie pytam tylko o imprezy czy zabawy. Pytam czy obchodzicie to święto i np. robicie sobie na wieczór krem z dyni, a w wydrążonym dyniowym lampionie zapalacie sobie świeczkę, aby zrobiło się miło, ciepło i klimatycznie. 

Na zdjęciu głównym do dzisiejszego tekstu są moje halloweenowe świeczniki. Fajne, prawda? 

Serdecznie Was pozdrawiam,

Karola