Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, wtedy nie będą zbierane żadne informacje.

Blog dla rodziców PHEżyj to sam

Iza Gontarek

Dziewczyna czy chłopak?

Teoretycznie dla nas rodziców bez różnicy jest czy urodzi się chłopczyk czy dziewczynka. Wszystkim powinno jedynie zależeć na tym aby ciąża i poród przebiegły prawidłowo, a dziecko urodziło się zdrowe. Reakcje ludzi są różne. Generalnie dla większości znajomych, którzy przeszli podobne historie co my (poronienia, zastrzyki etc.), płeć dziecka nie miała kompletnie znaczenia. My chcemy jedynie zdrowego dziecka. Nic innego się nie liczy. Spora część kręciła nosem jak się dowiedzieli, że drugi także będzie chłopiec! Przecież to nie towar na półce, który można sobie wybrać. Gdyby tak było, to czy chciałabym aby Kuba miał fenyloketonurię? Raczej nie. Z drugiej jednak strony, przez naszą towarzyszkę życia nie bylibyśmy tu gdzie jesteśmy. Na przekór uważam, że więcej jest zalet niż wad posiadania dziecka z koniecznością utrzymania diety.

O trzeciej ciąży Kubie nic nie mówiliśmy i jak się okazało, było to dobre posunięcie, gdyż po kilku tygodniach ciężko byłoby to wszystko odkręcać. Nie wiem na ile niespełna 4-latek zrozumiałby, że jednak nie będzie miał rodzeństwa… Tym razem z decyzją wstrzymaliśmy się do 14 tygodnia ciąży. Byłam już po kilku wizytach u szeregu specjalistów, a także po badaniach genetycznych. Poza tym, to było nienaturalne w oczach Kuby, że mama jest zmęczona, źle się czuje i często śpi.

Reakcja małego była dla nas zaskoczeniem. Gdy dowiedział się o przyszłym rodzeństwie skakał po łóżku zaznaczając, że jest „przeszczęśliwy.” Pod jednym małym warunkiem: on chce tylko braciszka! Pomyślałam, że są duże szanse, bo dwóch lekarzy już w 12 tygodniu stwierdziło, że na 90% to będzie facet. Nie mając jeszcze 100% pewności przekonywaliśmy syna, że dziewczynki też są fajnymi siostrami i też można się z nimi bawić np. autami. Nie wiem na ile trafiały do niego te argumenty, bo Kuba kompletnie nie brał pod uwagę siostry tylko braciszka. I chyba naprawdę tym swoim zaklinaniem wyprosił sobie brackiego, który rośnie w moim brzuchu.

Kubuś nie przejawia jak na razie żadnych symptomów zazdrości. Wręcz przeciwnie. Nie może doczekać się zimy. Wie, że wtedy urodzi się jego braciszek. Zadaje dużo pytań w tym temacie, np. czy jego brat będzie także jadł produkty niskobiałkowe?! Stwierdzenie, które najbardziej mnie rozczula to, że odda swojego jednego królika – przytulankę braciszkowi. I najważniejsze dla mnie, że nie będę ze wszystkim sama dzięki starszemu synowi cyt.: „Mamo, jak urodzi się mój brat, to Ty będziesz zajmowała się moim braciszkiem, a Tata będzie zajmował się mną. Będzie mi wszystko gotował!” Biorę do serca słowa syna!