Co właściwie jem i ile to kosztuje? | PKUconnect

Blog Justyny

Justyna Socha

Co właściwie jem i ile to kosztuje?

Temat kosztów żywienia osoby z PKU powraca bardzo intensywnie i często wywołuje niemałe poruszenie wśród osób z PKU i ich rodzin.


W tym wpisie chciałabym przedstawić jak wygląda moja dieta oraz jej przybliżone koszty. Pokażę także co i gdzie kupuję, co stanowi bazę moich posiłków oraz pokrótce, jak zmieniło się moje żywienie na przestrzeni lat. Chciałabym zaznaczyć, że jest to dieta na moje zapotrzebowanie.


Kiedy się urodziłam, nawet mąka była towarem deficytowym, który był wręcz rarytasem. Rynek polski nie oferował produktów niskobiałkowych, wszystko było importowane. Bazą był więc preparat i mąka.


Z czasem zaczęło tych produktów przybywać, pojawiały się pierwsze słodycze, makarony itp., ale ja odkąd pamiętam nigdy za specjalnie nie ubóstwiałam produktów PKU. Wolałam zwykłe cukierki i landrynki, niż np. czekoladę niskobiałkową. W dzieciństwie to oczywiście moi Rodzice dbali o moją dietę i przygotowywali posiłki. Pamiętam, że najczęściej były to obiady zbliżone do dań reszty domowników. Pewnie wynikało to z oszczędności czasu przygotowania, gdzie odkładano dla mnie posiłek na danym etapie gotowania, a dla reszty domowników np. dodawano mięso, czy gotowano inny makaron. Miałam różne etapy jedzeniowe, ale do okresu nastoletniego byłam  raczej strasznym niejadkiem i rodzice musieli się postarać żebym coś zjadła. Więc zawsze obiad był dwudaniowy (zwiększało to szanse na to, że cokolwiek zjem :)). Na początek zupa (uwielbiałam warzywną z takimi kluseczkami – zacierkami, której nie jadłam lata! Za to nie przepadałam za zupą owocową...) kolejne dania to makarony z przeróżnymi sosami, naleśniki, nadziewane warzywa, ziemniaczki, zawsze dodatki w postaci sałatek itp. Często deserem był kisiel z owocami, sałatka owocowa czy wafle przekładane masami czy dżemami.


W wieku nastoletnim zaczęłam sama sobie gotować i tak właściwie już zostało. Od tego czasu właściwie jeśli chodzi o moje upodobania do produktów niskobiałkowych nie zmieniło się za wiele. Stałam się jednak bardziej ciekawa innych smaków, poznawania i próbowania przepisów z różnych zakątków świata. Myślę, że wynika to poniekąd z moich podróży, ale głównie z tego, że w tym momencie sklepy oferują ogromny wachlarz dodatków i produktów, które pozwalają na tworzenie ciekawych i bardziej zróżnicowanych dań.


Nadal moją podstawę stanowi chleb, makaron, ryż oraz mąka - ustawione w takiej właśnie kolejności, w jakiej najwięcej danego produktu zużywam. Poza tym, zdarza mi się korzystać z takich produktów niskobiałkowych jak:

- kaszka „kus-kus” - choć nie pamiętam kiedy ostatni raz mi się zdarzyło jej używać, ale jest świetną bazą do sałatki,

- bułka tarta oraz zamiennik jajka – oczywiście są w moim wyposażeniu, bo przydają się w najmniej oczekiwanych momentach, jednak nie jestem pewna, czy zużywam opakowanie rocznie,

- ser – myślę, że średnio zużywam może jedno opakowanie na 2 miesiące :),

- słodycze – nigdy specjalnie nie przepadałam za niskobiałkowymi słodyczami. Kiedyś po prostu były mi nie smakowały. Od jakiegoś czasu na rynku jest dość spory wybór, mam swoje 2 rodzaje ulubionych ciastek, które zdarza mi się również kupić raz na kilka miesięcy.

No i myślę, że to tyle z produktów niskobiałkowych w moim jadłospisie. To jest właśnie moja baza. Oczywiście, jeśli gdzieś wyjeżdżam to często właśnie zabezpieczam się (oprócz produktów bazowych ) dodatkowo w takie produkty, jak ciastka, precelki czy ser na kanapki - i w takich sytuacjach zużywam ich dużo więcej (oczywiście mam tu na myśli produkty PKU).

Ile na nie wydaje?
Średnio zużywam około 2 bochenków chleba na tydzień i myślę, że jeden makaron. Reszta to kwestia ruchoma, bo nie korzystam z nich codziennie, więc większe zakupy (rzędu ok. 150-250zł robię raz na
kilka miesięcy, zamawiając produkty, z których rzadziej korzystam).
Zatem na moje produkty podstawowe wydaję niewiele. Myślę, że zakupy produktów PKU zamykają się w kwocie 100zł/ miesiąc.

Co zatem jem?
Mój jadłospis jest dość schematyczny :).
W poniedziałek staram się iść ryneczek bądź do sklepu i zrobić zakupy na większość tygodnia. Kupuję wtedy głównie owoce, warzywa; jeśli skończyły mi się produkty „suche” też staram się je dokupić. Poniżej wstawiam zdjęcie zakupów, które robiłam właśnie w ten poniedziałek, i na które wydałam 49,80zł. Jeśli robię zakupy na rynku, gdzie mam ograniczone możliwości przewiezienia produktów,
zwykle zamykam się w kwocie 50zł, a produkty wystarczają mi spokojnie do czwartku- piątku.

"f"

 

"g"

 

Całkiem sporo udało mi się kupić, prawda? :) Jeśli mieszkacie w Warszawie polecam rynek wzdłuż ulicy Bitwy Warszawskiej, aż po halę Banacha.

Wychodząc z domu do pracy zabieram ze sobą przeważnie 3 posiłki, dwa z nich przygotowuje wieczór wcześniej, a śniadanie robię z samego rana.

Na śniadanie przygotowuję kanapki z warzywami – staram się nimi „żonglować” tak, aby mi się nie znudziły totalnie. Wprawdzie nie przepadam za rozwiązaniem kanapkowym, bo często chleb mi się po prostu łamie w torbie, ale jest to najszybsza opcja, a że przyrządzam śniadanie na wpół śpiąco każdego ranka, wybieram po prostu najszybszą opcję :). Staram się przyrządzać różnego rodzaju pasty na kanapki, innym razem zrobić kanapkę typowo z warzywami, jeszcze innego razu podpiec np. boczniaki i użyć je do kanapek. Gdy studiowałam i nie musiałam stawiać się na godzinę 7 w wyznaczonym punkcie, często moje śniadania to były placuszki bananowe, przeróżne kleiki z owocami, sałatki – teraz niestety nie mam na to czasu (nie jadam nawet śniadań w domu, bo jest to dla mnie za wczesna pora), ale staram się „celebrować” śniadania w weekendy :).


Drugie śniadanie - tutaj również zdarza mi się przygotować po prostu kanapki, ale są to raczej ekstremalne sytuacje, kiedy totalnie nie zdążę przygotować nic dzień wcześniej. Staram się jednak przygotowywać koktajle owocowe/warzywne/owocowo-warzywne, sałatki, jogurty na bazie mleka kokosowego z owocami (jeszcze kilka lat temu nikt nawet nie pomyślał o takim zastępniku!), sałatkę owocową, placuszki bananowe, czy tapiokę z owocami.


Mój obiad najczęściej składa się z makaronu z sosem na bazie warzyw. Tutaj jest pełna improwizacja połączeń warzywnych.. Przygotowuję czasem po prostu sałatkę z warzywami z dodatkiem ziemniaków na parze, zapiekankę warzywną, placuszki cukiniowo-marchewkowe, czy ryż z warzywami w różnej postaci. Rzadko kombinuje (zwłaszcza w tygodniu) z nowymi przepisami. Raczej to są proste, szybkie i sprawdzone przepisy (czasem pobawię się w tworzenie nowego sosu).


Kolacje są przeróżne: czasem to kanapka z pastą warzywną, czasem sałatka, zupa, makaron, pizza, czy warzywa zapiekane.

W weekend, kiedy mam więcej czasu, albo bawię się nieco w kuchni. Oczywiście, zdarza mi się jeść na mieście – i tutaj niestety także lokale wegańskie czy wegetariańskie zwykle mają te ceny dużo wyższe niż w „zwykłych knajpach”.


Co kupuje w „zwykłych sklepach”?
W większości hipermarketów można kupić wiele różnorodnych produktów, niekoniecznie z dużą zawartością białka, które pozwalają na tworzenie przepysznych dań.

Oprócz warzyw i owoców jest kilka produktów, w które zwykle jest zaopatruję moją kuchnię, a są to:

- Śmietanka 30% (ok. 3-4zł za opakowanie) - używam jej do kawy, jednak nie zawsze – jeśli jej nie ma, piję najczęściej z jakimś rodzajem mleka, czy to migdałowym czy ryżowym. Jedno opakowanie wystarcza mi na przeważnie na tydzień,


- Mleka ryżowe, migdałowe, owsiane itp. (w zależności od sklepu i producenta cena waha się od 6 nawet do 12zł za opakowanie)- dodatek do koktajli, do kawy. W miesiącu zużywam przeważnie 1-2 litrowe opakowania,


- Mleczko kokosowe (ok. 6-8zł) - często baza do różnego rodzaju dań azjatyckich, baza do zrobienia tapioki. Zużywam zwykle 2 puszki w miesiącu,


- Jogurty o obniżonej zawartości białka (ok 3-4zł za sztukę) – produkowane głównie na bazie mleczka kokosowego, marki plantON. Posiadają 0,8g białka/100g produktu, dostępne w sklepach Auchan oraz Lidl, dostępne w różnych smakach


- Makarony ryżowe (ok. 6zł za opakowanie) – czy to te najcieńsze nitki, które wystarczy zalać wrzątkiem, dorobić mieszankę warzyw i obiad gotowy (mają zwykle ok 0,7-0,9 g białka /100g produktu), czy te nieco grubsze z House of Asia (uważajcie! Są takie, które mają 1,5g białka i inne, wyglądające praktycznie identycznie z zawartością 7,5g), idealnie nadają się także do zup.


- Pomidory w puszcze, pesto , pomidory suszone ( ok. 5-10 zł puszka) – pomidory w puszce ratują niejeden obiad i pozwalają w kilka chwil zrobić niezły sos. Pesto z warzywami i makaronem jadam rzadko, ale nieraz było ratunkiem na wyjeździe, także zasługuje na swoje miejsce w tym zestawieniu :) (sprawdziło się również jako smarowidło na kanapki). Pomidory suszone mają sporo białka, dodaję po 4-5 sztuk głównie do szpinaku,


- Tapioka (ok. 7zł opakowanie) – nie muszę chyba nic dodawać, idealna opcja do zabrania w słoiku z owocami czy dżemem,


- Tacos kukurydziane (koszt 8,50zł za opakowanie) – całe opakowanie ma 12 sztuk i zawiera 6,5 g/białka (jedna sztuka ma ok. 0,5g białka). Czasem przyrządzam 2-3 z salsą z awokado, mango, pomidorem i kolendrą. (dziś np. miałam takie dwa tacosy jako drugie śniadanie – jest to też pewne urozmaicenie). Do kupienia np. w Kuchniach Świata, Carrefour. Kupuję je raz na kilka miesięcy,


- Różnego rodzaju sosy, pasty miso, pasta z tamaryndowca, przyprawy sos sojowy, czy różnego rodzaju sosy (śliwkowy, słodko-kwaśny itp.) są świetnymi dodatkami do warzyw. Pasta miso to podstawa stworzenia ramenu. Mi zdarza się przygotowywać jego uproszczoną wersję, co zajmuje chwilę (pasty dodaję łyżkę na cały gar), a jest świetnym rozgrzewaczem. Z pasty z tamaryndowca przygotowuję azjatyckie sosy. No i oczywiście przyprawy, bez których nie wyobrażam sobie kuchni. Uwielbiam paprykę wędzoną !:)


- Mrożonki (ok. 6-8zł za opakowanie) – kupuję mrożony szpinak, warzywa na patelnię, mieszanki chińskich warzyw, frytki mrożone. Wszystkie te produkty ratują sytuację, kiedy nie mamy ochoty, ani czasu gotować. Warto zawsze coś mieć w zamrażarce w zanadrzu :).


Tak pokrótce wygląda moja dieta. Wydaje mi się, że organizacja, przewidywanie, no i pewnie zapasy jedzenia są tutaj kluczowe :).
A jak wygląda Wasza dieta? Bez jakich produktów nie wyobrażacie sobie gotowania? Dajcie znać!

 

 

 

Ustawienia prywatności

Tutaj możesz w dowolnej chwili deklarować i modyfikować ustawienia plików cookie.

Bezwzględnie konieczne pliki cookie

Są niezbędne w celu zapewnienia funkcjonowania witryny internetowej i nie można ich wyłączyć. Zazwyczaj są stosowane w odpowiedzi na podjęte przez użytkownika działania związane z żądaniem usług (ustawienie preferencji w zakresie prywatności użytkownika, logowanie, wypełnianie formularzy itp.). Można ustawić przeglądarkę, aby blokowała takie pliki cookie lub wyświetlała odpowiednie powiadomienia, jednak niektóre części witryny nie będą wówczas działały.

Analityczne pliki cookie

Umożliwiają nam liczenie odwiedzin i źródeł ruchu oraz pomiar i poprawę wydajności naszej witryny. Pokazują nam, które strony są najmniej i najbardziej popularne i w jaki sposób odwiedzający poruszają się po witrynie. Jeśli użytkownik nie zgodzi się na ich zastosowanie, nie będziemy wiedzieli, kiedy odwiedził naszą witrynę i nie będziemy w stanie monitorować jej wydajności.

Personalizujące pliki cookie

Służą do zwiększenia funkcjonalności witryny internetowej i personalizacji jej treści. Mogą być stosowane przez nas lub przez osoby trzecie, których usługi zostały dodane do naszych stron. Jeśli użytkownik nie zezwoli na ich zastosowanie, niektóre lub wszystkie z tych usług mogą nie działać poprawnie.

Pliki cookie do targetowania

Mogą zostać użyte przez naszych partnerów reklamowych poprzez naszą witrynę w celu stworzenia profilu zainteresowań użytkownika i wyświetlania mu odpowiednich reklam na innych witrynach. Nie przechowują bezpośrednio danych osobowych, lecz pozwalają na jednoznaczną identyfikację przeglądarki i urządzenia internetowego użytkownika. W razie braku zgody na ich zastosowanie reklamy prezentowane użytkownikowi będą w mniejszym stopniu dostosowane do jego zainteresowań.

----