Mój pierwszy półmaraton! 🏼‍♀ ️ | PKUconnect

Blog Justyny

Justyna Socha

Mój pierwszy półmaraton! 🏼‍♀ ️

Wreszcie to zrobiłam - przebiegłam swój pierwszy półmaraton! Zacznijmy jednak od początku...
     
Przebiegnięcie półmaratonu miałam w głowie, odkąd pamiętam. Było to gdzieś na liście moich rzeczy „do zrobienia przed 30-stką” ;). Jednak cały czas ten dystans był poza moim zasięgiem.
     
Epizodów z bieganiem miałam właściwie mnóstwo. W czasach szkolnych zwykle reprezentowałam szkołę w biegach. Jednak były to odcinki 60,100, 200-metrowe. Pamiętam, że już 600 czy 800 m było dla mnie męką. Zdecydowanie wolałam dystanse krótkie i szybkie.
     
Potem w gimnazjum biegałam co drugi dzień wieczorami. Wtedy nie było ani aplikacji mierzących czas, ani takich zegarków. Często biegałam na ilość kółek na boisku- 8 okrążeń to było coś! A 16-ście to już było szaleństwo! Więc myślę, że były to odcinki między 4 a  6 km.
     
Potem biegałam już sporadycznie. Zaczynałam jesienią i zaraz kończyłam, bo albo się przeziębiałam, albo robiło się za zimno. Potem znów ruszałam na wiosnę i kończyłam przed latem, bo wiadomo - za ciepło 😊.
   
Nigdy to nie były długie odcinki, właściwie z jednej strony nie lubiłam biegać, a z drugiej to robiłam. Jakieś 3-4 lata temu przebiegłam w oficjalnym biegu ulicznym 5 km i pamiętam, że była to dla mnie męczarnia.       
     
W tamtym roku coś się zmieniło i sama nie jestem w stanie określić do końca co...
Na pierwszy bieg na 5 km (no drugi mój bieg, ale powiedzmy, że ten pierwszy pomijam :)) zapisałam się na wrzesień 2018 i od sierpnia zaczęłam biegać - tzn. wykonywać plan minimum, kilka biegów, żeby mieć pewność, że tę piątkę przebiegnę. Pamiętam, że ten start nie był dla mnie łatwy, ale wykręciłam czas lepszy, niż zakładałam, więc apetyt rósł.
   
   
Po tym biegu biegłam jeszcze kilka innych biegów ulicznych bądź biegów orc (biegi z przeszkodami bądź jego elementami) na dystansach 5-10 km. Niektóre z nich szły mi ciężko, inne nieco łatwiej. Właściwie dopiero na Biegu Świętojańskim w Gdyni, który odbył się pod koniec czerwca, przebiegłam 10 km i wtedy poczułam, że spokojnie mam jeszcze siły i może by jednak spróbować tego półmaratonu.   
   
Myślę, że można powiedzieć, że od maja zaczęłam biegać dość regularnie. Starałam się robić  3 treningi w tygodniu, do tego jeżdżę wszędzie rowerem, chodzę na crossa i siłownię. Gdzieś po drodze doszłam do wniosku, że same wybiegania nie mają sensu. Akurat w Warszawie nie brakuje grup biegowych. Codziennie każda z nich oferuje inny trening, więc starałam się dołączać na takie treningi, które kładły nacisk nie tylko na dystans, ale i na siłę, mobilność i szybkość. Jeśli macie możliwość spróbujcie treningów w grupie, od razu większa motywacja i forma treningu, jakiej samemu się nie zrobi! 
     
Z odcinków 5-10 zaczęłam robić 12-17 km, zaczęłam czerpać z tego radość, świetnie resetowało to głowę. Wcześniej dystanse do 10 km wydawały mi się idealne, teraz właściwie po 5-6 km dopiero zaczyna mi się dobrze biec. Przestałam zwracać uwagę na czas, nauczyłam się cieszyć z samego biegu (co wcale łatwe nie było). Z otaczającej mnie natury, poznawania okolic. Potrafiłam iść na 10 km, a wrócić po 2:30 h :). Powoli sama czułam potrzebę pójścia pobiegać, nie było to na zasadzie zmuszania się.          
     
Start w półmaratonie do samego końca stał pod znakiem zapytania. Najpierw miałam kontuzję nogi, która właściwie sama przeszła i na szczęście (na razie) się nie odnowiła. Cały ostatni tydzień przed startem byłam przeziębiona (jeszcze w piątek przed startem brałam leki i próbowałam się wyleczyć!).             
   
Ostatnie półtora tygodnia przed biegiem nie przebiegłam ani kilometra-może to i dobrze, bo nogi nie były zmęczone kilometrami. No i właściwie, jakoś nie wyobrażałam sobie jak mam przebiec taki dystans, bo nigdy takiego nie pokonałam. Dodatkowo wydaje mi się, że wcale nie włożyłam w przygotowania bardzo dużo wysiłku, potrafiłam zrezygnować z treningów, nie miałam specjalnego planu.        
   
Wydaję mi się, że sporo zależy od dnia, tego, co się zjadło, ile się spało. To nie są tylko treningi, a wiele składowych. Ja czasem miałam dni, gdzie ciężko było mi przebiec 4 km, a innego dnia robiłam 15 km, mimo zaplanowanych 7.               
     
Na starcie byłam bardzo spokojna, właściwie nie miałam żadnych myśli. Ani pozytywnych, ani negatywnych. Mówiłam sobie „2 godzinki i po sprawie”. Na trasie starałam się zbijać piątki z kibicami, wśród nich było naprawdę sporo dzieci. Cały bieg słuchałam muzyki, która dawała mi powera.      
   
Nieoceniony jest też doping kibiców na trasie - dodają skrzydeł!            
     
Zdecydowanie większym wyzwaniem było dla mnie wygranie z głową, niż z ciałem. Zawsze zastanawiałam się, o czym człowiek rozmyśla podczas biegu.
Ja przede wszystkim biegam z muzyką. Mimo to przez głowę przelatuje milion myśli - starałam się je wyciszać i nie myśleć o niczym. Wtedy biegło mi się najlepiej. Jednak głównie jest to odliczanie, ile zostało jeszcze do końca.
Mnie było łatwiej, jeśli sobie kilometry rozkładałam na minuty, lepiej brzmiało do końca 25 minut niż 5 km.     

Szczerze? Bieg okazał się łatwiejszy, niż przypuszczałam. Nie przebiegłam nigdy takiego dystansu, więc chciałam to zrobić bardzo spokojnie, bez szaleństw. Zakładałam tempo Ok.6:30/km, czyli myślałam, że będę na mecie w około 2:20.
Jednak wystartowałam nie do końca ze swojej strefy i tak mi się z nimi dobrze biegło, że wpadłam na metę po 2 godzinach :)
   
Chyba cały bieg trzymała mnie adrenalina, bo takim tempem nie biegam nawet odcinków 5 km.
     
Cieszę się, że mimo ciągłych wątpliwości czy wystartować, po prostu to zrobiłam. I co więcej - wcale nie okazało się to być nieosiągalne i takie trudne. Czasem warto po prostu spróbować, zamiast zastanawiać się „czy dam radę?”

Ustawienia prywatności

Tutaj możesz w dowolnej chwili deklarować i modyfikować ustawienia plików cookie.

Bezwzględnie konieczne pliki cookie

Są niezbędne w celu zapewnienia funkcjonowania witryny internetowej i nie można ich wyłączyć. Zazwyczaj są stosowane w odpowiedzi na podjęte przez użytkownika działania związane z żądaniem usług (ustawienie preferencji w zakresie prywatności użytkownika, logowanie, wypełnianie formularzy itp.). Można ustawić przeglądarkę, aby blokowała takie pliki cookie lub wyświetlała odpowiednie powiadomienia, jednak niektóre części witryny nie będą wówczas działały.

Analityczne pliki cookie

Umożliwiają nam liczenie odwiedzin i źródeł ruchu oraz pomiar i poprawę wydajności naszej witryny. Pokazują nam, które strony są najmniej i najbardziej popularne i w jaki sposób odwiedzający poruszają się po witrynie. Jeśli użytkownik nie zgodzi się na ich zastosowanie, nie będziemy wiedzieli, kiedy odwiedził naszą witrynę i nie będziemy w stanie monitorować jej wydajności.

Personalizujące pliki cookie

Służą do zwiększenia funkcjonalności witryny internetowej i personalizacji jej treści. Mogą być stosowane przez nas lub przez osoby trzecie, których usługi zostały dodane do naszych stron. Jeśli użytkownik nie zezwoli na ich zastosowanie, niektóre lub wszystkie z tych usług mogą nie działać poprawnie.

Pliki cookie do targetowania

Mogą zostać użyte przez naszych partnerów reklamowych poprzez naszą witrynę w celu stworzenia profilu zainteresowań użytkownika i wyświetlania mu odpowiednich reklam na innych witrynach. Nie przechowują bezpośrednio danych osobowych, lecz pozwalają na jednoznaczną identyfikację przeglądarki i urządzenia internetowego użytkownika. W razie braku zgody na ich zastosowanie reklamy prezentowane użytkownikowi będą w mniejszym stopniu dostosowane do jego zainteresowań.

----